On Your Knees. Now

Zwyczajna para z perwersyjnym sekretem

Ukarz mnie, czyli podstawy z zadawania kar

Kara budzi raczej negatywne skojarzenia. Postrzegamy ją jako coś nieprzyjemnego. Ale można w pewnym stopniu odczuwać też przyjemność z zadawania kary i z jej odbierania. 

Na pierwszy rzut oka BDSM kojarzy się przede wszystkim z biciem i karami cielesnymi. Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Karać można na wiele sposobów, a samo BDSM bardzo mocno oddziaływuje na psychikę. I tu już trzeba się wykazać kreatywnością. Jeżeli dobrze się poznamy, to szybko wyłapiemy słabe punkty. Co zrobić (albo czego nie zrobić), co powiedzieć (lub czego nie mówić), co rozkazać i czego zabronić. 

Jak karać bez zadawania fizycznego bólu 

Każdy z nas jest inny. Na każdego działa coś zupełnie innego. Żeby znaleźć dotkliwą karę psychiczną dla partnera trzeba się czasem sporo natrudzić. A kara jak to kara – nie powinna być przyjemna.

Może karą będzie brak dotyku, może będzie obojętność, a może dominacja znacznie wykraczająca poza „strefę sypialni”. Możemy rozkazać np. przygotować sobie obiad lub posprzątać w wybranym miejscu. Możemy kazać na siebie czekać czy pytać o pozwolenie na zrobienie czegokolwiek.

Karą może być odbieranie i zakazywanie partnerowi przyjemności, i to nie tylko tych czysto seksualnych. Może to być zakaz jedzenia słodyczy lub zakaz grania w gry. Można zmusić kogoś do zjedzenie czegoś, czego nie lubi. Można karać poprzez poniżanie fizyczne lub psychiczne. Mogą to być słowa, ale może być też np. nakaz klękania i całowania bądź lizania stóp. Karą będzie też tylko patrzenie z zakazem dotykania. 

Karanie to wychodzenie poza strefę komfortu. Dlatego dobrze jest próbować, bo czasem coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do zniesienia, okazuje się adekwatną karą. 

Jeżeli rozmawiamy o technikach BDSM, które są między parą, to one będą trochę odmienne od tych stosowanych w typowych sesjach BDSM. Czerpiemy z niego inspirację, ale to jednak coś innego. 

Podczas sesji nie ma np. mowy o seksie, co już w przypadku pary wygląda zupełnie inaczej. Można go oczywiście odwlekać, można kazać partnerowi o niego błagać, można rozpalać do granic możliwości, ale on raczej prędzej czy później wystąpi 😉

Najważniejsze zawsze pozostaje jedno – to ma być zabawa i należy to dosadnie zakomunikować. A zabawę zawsze można przerwać. Jeżeli nie odnajdujecie się w takim bardziej psychicznym karaniu i odbieraniu takiej kary – odpuśćcie. Spróbujcie czegoś innego albo spróbujcie za jakiś czas. Ustalcie własne reguły.

A co z karami cielesnymi?

Na początek dobry będzie pejcz. Najlepiej skórzany lub z eko skóry (tu opowiadamy więcej o poszczególnych gadżetach). Do wyboru jest też packa skórzana – znacznie bardziej bolesna niż pejcz. No i szpicruta – ale to już wyższa szkoła jazdy, bo tu naprawdę może zaboleć. 

Zawsze mamy też klasyczne klapsy, ale one mogą powodować ból ręki u osoby uderzającej, więc my wybieramy gadżety. Klapsy są świetne na początek, żeby sprawdzić czy to nasz klimat i czy bicie nam się spodoba. 

Technik karania fizycznego jest cała masa do wyboru: szczypanie, gryzienie, podduszanie, ściskanie, drapanie itd. Co tylko podsunie nam wyobraźnia. Praktycznie do wszystkiego na początek wystarczą same dłonie i zęby. Gadżety świetnie to urozmaicą, ale – szczególnie na początku – nie są konieczne. 

To oczywiście tylko kilka wybranych kar cielesnych. Dobrych na początek, żeby zapoznać się powoli z technikami BDSM. 

Każdy rodzaj kary może dawać dużo przyjemności obu stronom. Można je stosować zamiennie lub łączyć wszystko. Właściwie mamy pełną dowolność, dopóki każdy się na to zgadza. 

Kiedy stosować kary?

Wiadomo – kiedy ktoś na nie zasłuży. Lub nie 😁 Dobrze ustalić jakieś reguły, żeby nie było nieporozumień i nieprzyjemnego zaskoczenia. Czy akceptujemy karanie tylko w określone dni, ileś razy w miesiącu, tygodniu. Czy umawiamy się na to wcześniej czy poddajemy się chwili i robimy sobie niespodziewane kary. 

Ból wyzwala adrenalinę i może stać się jak nałóg. Przyjdzie moment, w którym będziemy go pożądać, jeżeli już wcześniej go zaznaliśmy i nam się spodobał. 

Czy jeżeli już zasmakowaliśmy w bolesnej przyjemności to już na zawsze będziemy tacy brutalni wobec siebie?

Oczywiście nie możemy wypowiedzieć się za wszystkich, ale możemy powiedzieć, jak to wygląda u nas. Są dni, w których mocno pożądamy zastrzyku emocji i wtedy dajemy upust swoim fantazjom. Ale są takie dni, w których potrzeba nam przerwy. Wtedy wybieramy delikatny dotyk i przytulanie. I to wszystko jest okej. Bo BDSM jest tylko zabawą i odgrywaniem ról w konkretnym miejscu i czasie.

J.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę