Niewolnica
On – władczy i stanowczy, ona – poddana jego woli.
Ten dzień zaczął się jednak zupełnie inaczej. Od kilku dni to ona miała władzę, a on posłusznie wykonywał każdy jej rozkaz i klękał na każde zawołanie. Ten dzień miał być kontynuacją dobrej zabawy w Panią i Uległego. A jednak wszystko zmieniło się już z samego rana.
– Dzień dobry, moja Pani – przywitał się.
– Dobrze, masz zadanie na dzisiaj.
– Tak, moja Pani.
Ale zadanie musiało trochę poczekać, bo stojącego penisa nie da się włożyć do ciasnej klatki. Z drugiej strony – szkoda marnować potencjału.
Jednak sprawy wymknęły się spod kontroli… I Pani przestała być Panią, bo jej Uległy dobrze wiedział, co ona lubi i wykorzystał to bez wahania. Obydwoje dobrze też wiedzą, że najbardziej odpowiada mu rola Pana, a jej – Niewolnika.
– Powiedz, że marzysz o tym, żeby zostać moją niewolnicą.
– Tak, Panie. Bardzo tego pragnę.
– Dobrze. Chodź ze mną do łazienki – mam dla Ciebie niespodziankę.
Posłusznie wstała z łóżka i weszła za nim do łazienki. On wyjął z kieszeni małe eleganckie, granatowe pudełeczko.
– Otwórz – rozkazał – to prezent dla Ciebie. Jeżeli chcesz być moją niewolnicą, musisz odpowiednio wyglądać.
Wzięła pudełeczko. W środku zobaczyła pozłacany łańcuszek z bardzo ładnym i subtelnym napisem. “Slave” odczytała w myślach. Spojrzała mu prosto w oczy z lekkim niedowierzaniem i nutką rozbawienia. Chociaż w środku poczuła ukłucie podniecenia.
– Wybrałem go specjalnie dla Ciebie. Będzie Ci pasować.
– Tak, mój Panie.
– Od teraz, będziesz go nosić codzienne. Chcę wiedzieć, że zawsze należysz do mnie.
– Tak, mój Panie.
– Masz jeszcze jedno zadanie na dzisiaj. Wybierzesz tatuaż z naszej kolekcji i nakleisz go sobie na piersi. Później wyślesz mi zdjęcie, żebym wiedział że wykonałaś zadanie.
– Tak, mój Panie.
– Dobrze, a teraz idź i uszykuj śniadanie.
– Dobrze, mój Panie.
Po śniadaniu Pan pojechał do pracy, a ona została w domu niecierpliwie wyczekując jego powrotu. Wykonała sumiennie wszystkie zadania, które jej zlecił z nadzieją , że on to doceni.
Kiedy wrócił do domu niespiesznie sprawdził zadania, które miała do wykonania. A potem wyjaśnił jej, jak będzie wyglądać jej najbliższy tydzień. Miał już przygotowany plan.
– Pójdziemy się teraz umyć.
Weszli wspólnie do łazienki, a on pokazał jej jak ma klęczeć w oczekiwaniu na swojego Pana. Niewolnica – gotowa na spełnianie wszystkich poleceń swojego Pana.
– Teraz się umyj i później przyjdź do mnie.
Posłusznie wykonała rozkaz i po kilku minutach wróciła do niego. Na stole leżały ułożone równiutko w rzędzie, 4 różne gadżety do zadawania jej bólu.
– Dzisiaj czeka Cię dużo bólu – powiedział do niej. – Będziesz wybierała po kolei narzędzia, którymi będę Cię uderzać. Zrozumiałaś?
– Tak, mój Panie.
– Bardzo mi tego brakowało, wiesz?
– Tak, mój Panie – powiedziała ze spuszczoną głową.
– Co najpierw?
Spojrzała na stół.
– Pierwsze z lewej.
– To przynieś – rozkazał.
Wstała i podała mu do ręki skórzany pejcz – najmniej bolesny z całej kolekcji.
– Pamiętasz nasze słowa bezpieczeństwa?
– Tak, mój Panie.
– I będziesz ich używać, jeśli będzie taka potrzeba?
– Tak, mój Panie.
– Dobrze. To teraz się wystaw.
Pierwsze uderzenia były delikatne, później coraz mocniejsze. Skrupulatnie uderzał każdy kawałek jej ciała – nie pozwalając jej zapomnieć, jaką rolę wybrała.
Po kolei przynosiła każde narzędzie – packę, szpicrutę, a na koniec ulubiony przyrząd jej Pana – cienką drewnianą witkę. Każde kolejne narzędzie przynosiło coraz więcej bólu, który za każdym razem mieszał się z przyjemnością. Postanowiła dzielnie wytrzymać.
– Wystarczy – powiedział przyciągając ją do siebie. – Klękaj – rozkazał rozpinając rozporek. – Sprawdzimy czy jeszcze pamiętasz nasze ćwiczenia gardełka.
Bez zbędnych uprzejmości, wsadził jej penisa głęboko do gardła aż zaczęła się krztusić.
– Tego Ci brakowało, prawda?
– Tak, mój Panie.
Tylko tyle pozwolił jej powiedzieć. Później już tylko pozwalał jej na krótkie złapanie oddechu, a ona krztusiła się za każdym razem, kiedy przyciskał jej głowę mocno do swoich bioder. Łzy leciały jej po policzkach.
– Połóż się na plecach.
Wypełniała jego polecenia jak kazał – bez żadnych pytań. Nie wytłumaczył, co zamierzał jej teraz robić, a ona zaczynała już powoli odczuwać zmęczenie.
Położył się na niej i zaczął ocierać się twardym penisem.
– Powiedz czego chcesz.
– Żebyś go włożył.
– Tylko tyle?
– Chcę seksu.
– Tylko tyle?
– Chcę żebyś skończył. We mnie. – napięcie narastało, a ona zaczynała się denerwować. Czegoś na pewno nie przewidziała…
Zaczął delikatnie wsuwać się w nią. Delikatnie…
– Proszę, mocniej. Błagam.
– Teraz lepiej. Coś jeszcze?
Nie wiedziała o czym jeszcze zapomniała. Nie mogła już myśleć. Ale on szybko jej przypomniał kładąc rękę na jej gardle. Delikatnie…
– Mocniej, proszę. – jęczała błagalnym głosem.
– Dobrze.
Wtedy wszedł w nią najgłębiej jak to było możliwe, najmocniej, najbardziej władczo. Położył jej dłoń na szyi i przydusił mocno do łóżka. Nie mogła złapać tchu, ale on wtedy dawał jej krótkie przerwy na oddech i kontynuował. Mocno i brutalnie, z wymalowanym zadowoleniem na twarzy. O tym marzyła, tego najbardziej pragnęła. Wyznała mu to, a on nie oceniał i nie pytał. Zrobił to, czego chciała. To, o czym fantazjowała.
Posuwał ją tak mocno jak nigdy wcześniej. Nie mogła złapać oddechu, bo on jej na to nie pozwalał. Jego ręka zaciskała się na jej szyi, a potem pozwalała na chwilę oddechu. I znowu, i znowu. Ona już dawno odpłynęła, dawno przestała myśleć. On, jej Pan, miał całkowitą kontrolę nad jej ciałem i jej przyjemnością. Mógł w każdej chwili przerwać i ją zostawić. Ale jednak tego nie zrobił.
Czuła, że zaraz skończy. Jego ruchy były jeszcze mocniejsze i jeszcze szybsze. Słyszała jego coraz cięższy oddech. Ale nie potrafiła zarejestrować już nic więcej. On skończył, a ona ledwo oddychała. Przytulił swoją niewolnice, a ją zaczęły przechodzić dreszcze – jeden po drugim. Wydawało się że trwa to już całą wieczność. Nie mogła otworzyć oczu, nie mogła poruszyć żadną częścią ciała. Nie mogła mówić. Po wielu dreszczach i łzach lecących jej z oczu, jej ciało powoli zaczęło się uspokajać.
– Wszystko z Ciebie wypływa. Doszłaś.
– Nie.
Nie wiedziała co się stało, nie wiedziała co mówi. Nie wiedziała co czuje. Położył się koło niej, a wtedy przyszła kolejna fala dreszczy.
– Zimno Ci?
– Nie. Nie wiem. Może.
Przykrył ją kołderką, ale dreszcze nie mijały. One nie były z zimna – pomyślała po chwili.
– Ciesz się tą przyjemnością, bo drugi raz za szybko jej doświadczysz – wyszeptał jej do ucha, gdy jej ciało się uspokoiło i zaczęła spokojniej oddychać.
Wiem, mój Panie – pomyślała, bo tylko tyle była w stanie zrobić. Zasnęła wtulona w ramiona swojego najlepszego Pana, wdzięczna że odważyła się zdradzić mu wszystkie swoje fantazje. Fantazje, które on spełniał z nieukrywaną satysfakcją.
J.