Powrót
Wyjął z kieszeni klucz i otworzył nim drzwi wejściowe. W środku było ciemno i cicho. W mroku odnalazł włącznik i zapalił światło. Zamknął drzwi i rozejrzał się po korytarzu.
Ktoś posprzątał – pomyślał.
Niespiesznie, wręcz z namaszczeniem zaczął się rozbierać. Odłożył na półkę czapkę i szal zwinięty na cztery części. Rozpiął płaszcz i zawiesił na wieszaku. Rozsznurował buty i ustawił równo na podłodze pod wieszakiem.
Przeszedł do kuchni. Zapalił światło i rozejrzał się w koło.
Zdecydowanie ktoś posprzątał – pomyślał. Podszedł do szafki, z której wyciągnął szklankę. Nalał wody i wypił ja przerywając w połowie. Dostrzegł, że sztućce nie są poukładane w szufladzie.
Co za niedopatrzenie – pomyślał, zbierając sztućce i układając je w szufladzie. Dokończył pić wodę. Opłukał szklankę, wytarł ją dokładnie, sprawdzając pod światło czy nie ma smug.
Niespiesznym krokiem udał się do łazienki. Włączył światło i wzrokiem przebiegł po wszystkich równiutko ustawionych rzeczach. Każda butelka, każda szczoteczka, każdy ręcznik były ustawione w idealnej linii.
Pięknie- pomyślał.
Spojrzał w dół. Na podłodze klęczała jego niewolnica, z twarzą dotykająca ziemi i rękami wyciągniętymi do przodu. Przypadkiem lub całkiem celowo nadepnął na jedną z dłoni gdy wchodził do środka. Stał tak dłuższą chwilę rozkoszując się widokiem i zastanawiając się, kiedy jego niewolnica poruszy się lub zacznie jęczeć z bólu.
– Zapomniałaś schować sztućcy – rzucił niby od niechcenia mocniej dociskając stopę do jej dłoni. Zobaczył że zaczyna zaciskać wargi, żeby tylko nie poruszyć się tak, jak jej rozkazał. Zawsze podniecał go ten widok. Delektował się jeszcze chwilę sytuacją, po czym przesunął stopę.
Niewolnica lekko jęknęła kiedy ból ustał. Przyjrzał się jej dokładnie. Klęczała ubrana w obrożę, niczym piesek czekający na komendę swego Pana. Na nadgarstkach i kostkach miała założone skórzane kajdany, za które mógł ją w każdej chwili przypiąć.
– Wstań – rzucił rozglądając się po pomieszczeniu i szukając za co mógłby jeszcze ją ukarać.
Niewolnica podniosła głowę i ramiona z podłogi. Gdy zaczęła wstawać, spojrzał na nią pogardliwie.
– Na kolanach, nie zasługujesz żeby być na takim poziomie jak ja – powiedział.
– Tak, mój Panie – odezwała się pierwszy raz odkąd pojawił się w domu.
– Widzę, że zabrałaś się za swoje zadania. Jesteś gotowa żeby pokazać jak wypełniłaś swoje dzisiejsze powinności?
– Tak Panie, ale nie udało mi się wykonać wszystkiego, mi…
Nie tłumacz się – przerwał jej w połowie słowa – wiesz jaka czeka Cię kara za niewykonanie zadania. Nie ma wymówek. Podoba mi się to co już zrobiłaś, dlatego otrzymasz tylko połowę swojej kary.
– Dziękuję Panie i przepraszam, że nie spełniłam Twoich oczekiwań.
Spod dywanika, na którym klęczała wyciągnęła długą, niezbyt grubą trzcinkę. Położyła ją na obu dłoniach i wyciągnęła w stronę swojego Pana, w geście uległości, gotowa na przyjęcie zasłużonej kary. Wziął z jej rąk swoją ulubioną zabawkę i wymierzył kilka uderzeń w powietrze tuż przy jej ciele, które przeszył dreszcz.
– Dzisiaj pora na Twoją ulubioną część. Pokaż piersi, pora żeby pokryły je piękne pręgi.
Niechętnie podniosła głowę i wypięła pierś do przodu tak, żeby jej Pan miał jak najlepszy widok i możliwość wymierzenia kary.
Delikatnie przejechał końcówka cienkiego kijka po jej lewej piersi. Powoli rysował coraz mniejsze kółko aż znalazł się na sutku. Bez najmniejszego ostrzeżenia przydusił koniec do brodawki, tak że mimowolnie jęknęla z bólu. Ten widok go podniecił, sprawił że zapragnął więcej. Zmniejszył nacisk i przesunął końcówkę trzcinki między piersiami, zataczając kolejny okrąg na prawej piersi. Gdy zbliżył się do sutka jego niewolnica mimowolnie napięła się gotowa na kolejną dawkę bólu.
– Chciałabyś. – wyszeptał z satysfakcją zabierając końcówkę trzcinki z jej piersi – Jesteś gotowa? – zapytał patrząc na jej zaciśniętą w oczekiwaniu twarz.
Kiwnęła głową. Nim zdążyła pomyśleć, powietrze przeszył świst i poczuła ból na lewej piersi. Nie spodziewała się tak mocnego uderzenia. Jej skóra zaczęła płonąć w miejscu, w którym przed chwilą dotknęła ją trzcinka. Jęknęła z bólu. Nim zdążyła się przyzwyczaić do piekącego uczucia, usłyszała kolejny świst. Tym razem prawą pierś przeszył ból. Poczuła jak jej sutek płonie. Krzyknęła z bólu, poczuła jak do jej oczu napływają łzy.
– Proszę, Panie, nie tak mocno – wymamrotała przez zaciśnięte w bólu zęby.
Nie odpowiedział jej, wpatrywał się w swoje dzieło, patrzył jak na skórze zaczynają pojawiać się coraz wyraźniejsze pręgi. Czuł coraz większe podniecenie. Widział, że jego niewolnica nie zniesie kolejnego tak mocnego uderzenia, usłyszał to w jej krzyku i błaganiu.
Chwycił ją za włosy, pociągnął do tyłu głowę, tak żeby patrzyła na niego.
– Będę robił co mi się podoba, a Ty mi za to podziękujesz. Nie obchodzi mnie Twoje marudzenie. Potrafisz wytrzymać więcej, już to przerabialiśmy – powiedział wiedząc, że to pomoże jej zebrać się i wytrzymać kolejne razy.
– Tak, mój Panie – odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. Wiedziała, że ma rację. Z resztą czuła już, że ból przechodził i zastępowało go przyjemne uczucie lekkiego, pulsującego pieczenia. Nie wiedziała dlaczego, ale to uczucie sprawiało, że przechodził ją dreszcz rozkoszy zamieniający się w strumień między jej nogami. Nie potrafiła tego opanować, a jej Pan doskonale wiedział, jak to na nią działa.
Zanim ostatnie słowo wyszło z jej ust, a myśli zaczęły błądzić, poczuła kolejne uderzenie. Wydawało się, że jeszcze mocniejsze. Trafił prosto w sutek. Ból sprawił, że krzyknęła i chwyciła się za piersi.
– Zabieraj ręce – rzucił władczo szykując się do wymierzenia kolejnego razu.
Gdy tylko wykonała jego polecenie, wymierzył jej kolejne uderzenie. Tym razem celując wyżej, tak żeby mogła chwilę odpocząć od najbardziej bolesnych razów.
Z każdym kolejnym uderzeniem widział jak jego niewolnik walczy ze sobą, żeby nie zakryć piersi rękami. Jak z całych sił próbuje zostać na swoim miejscu i nie cofnąć ciała. Pręgi na piersiach zaczynały odznaczać się coraz bardziej. W miejscach gdzie trafiał wielokrotnie, zaczęły zmieniać kolor na bordowo fioletowy.
– Teraz mi się podobasz – powiedział chwytając ją za brodę. Wsłuchał się w jej przyśpieszony oddech i wytarł łzę spływająca po policzku – pięknie sobie poradziłaś.
– Dziękuję … Panie – wyjąkała zmęczona ale i usatysfakcjonowana.
– Wystarczy na dzisiaj, ubierz się i uszykuj kolację – zarządził patrząc jej prosto w oczy, które wyrażały zdziwienie i niedowierzanie
– Ale… ale to wszystko mój Panie?
– Tak, nie dostaniesz nic więcej. Może jutro zasłużysz na coś lepszego, może nie zapomnisz schować sztućcy – dodał uśmiechając się i wychodząc z łazienki.
L.