Nie pozwolę Ci dojść
Dzisiaj to J. przejęła władzę. Zaplanowała, że zanim L. wróci z pracy, uszykuje dla niego na schodach do założenia smycz. Niestety, plany trzeba było zmienić ze względu na niespodziewane okoliczności. Ale to nic – L. i tak dzisiaj zostanie uległym. W końcu ostatnio sam przyznał, że tęskni za chodzeniem na smyczy i wykonywaniem rozkazów.
J. opanowała dzisiaj nową technikę zmuszania L. do wstania i klękania polegająca na ucisku określonych punktów na ciele. To bardzo przydatna umiejętność. L. posłusznie zmieniał pozycje.
– Rozbierz się. – powiedziała J., po czym przyniosła obrożę i ze smyczą i założyła L. na szyję. – Teraz pójdę się umyć. Jak wrócę masz na mnie czekać.
– W jakiej pozycji, Pani?
– Tak, żebym była zadowolona.
– Dobrze, Pani.
Po umyciu J. ubrała swoją ulubioną czarną sukienkę, pończochy i majtki – niewiele zakrywające. L. czekał na nią klęcząc na podłodze przy łóżku, z głową na ziemi.
– Grzeczny chłopiec. Jestem zadowolona.
– Dziękuję, Pani.
– Całuj moje stopy.
L. był naprawdę posłuszny. Teraz, bo wcześniej nie był.
– Byłeś dzisiaj bardzo nieposłuszny i niezdyscyplinowany.
J. sięgnęła po skórzaną packę. Uderzyła w pośladek, tylko 2 razy i raczej delikatnie. Wiedziała, że nie taka będzie dzisiaj kara.
L. klęczący przed nią na podłodze wyglądał bardzo podniecająco, ale nie tego dzisiaj oczekiwała.
– Wstań. I on też ma wstać.
L. posłusznie podniósł się z podłogi i zaczął rękami dotykać swojego penisa. Szybko stwardniał.
– Przestań. – powiedziała J.
Posłusznie zabrał ręce.
– Usiądź na łóżku.
L. usiadł na łóżku i oparł plecy o ścianę.
– Dotykaj się znowu. Ma wstać. – rozkazała J. wskazując głową na jego penisa.
L. posłusznie wykonał rozkaz. Był gotowy od razu.
– Wystarczy. Zabierz ręce. Teraz ja będę Cię dotykać i lizać, ale nie wolno Ci dojść. Jak będziesz już blisko, masz mnie poinformować, rozumiesz?
– Tak, Pani.
J. zaczęła powolną zabawę. Rozpalić do granic możliwości i zostawić. I tak kilka razy. Zobaczymy, ile razy wytrzyma.
Kilka przeciągnięć językiem od dołu po sam czubek penisa. Powoli, bez pośpiechu. Na przemian z wkładaniem go po same gardło. To szybko przyniosło efekt.
– Zostaw – powiedział L. lekko drżącym głosem.
– Dobrze. Uspokój się i ochłoń trochę. Będziemy za chwilę kontynuować.
Z każdą kolejną przerwą głos L. coraz bardziej drżał, a jego oddech był coraz cięższy.
– Chciałbyś już dojść?
– Tak, moja Pani.
– Jak bardzo?
– Bardzo.
– To błagaj.
– Błagam, moja Pani, pozwól mi dojść.
– Dobrze. Ale jeszcze nie teraz.
Wzrok L. mówił, że ma ochotę chwycić J. za włosy z całej siły i wsadzić jej swojego penisa najgłębiej jak się da, ale tego nie zrobił. Wiedział, kto dzisiaj ma władzę. Pragnął być uległym i w pełni poddanym.
– Teraz sam się dotykaj.
– Dobrze, Pani.
Widok był bardzo podniecający. J. była już tak mokra, że wszystko wyciekało jej po nogach. Ale dzisiaj samo patrzenie i rozkazywanie musiało jej wystarczyć. Nie pozwoliła się dotknąć.
– Czy mogę dojść, Pani?
– Nie teraz. Przestań dotykać.
Gdyby wzrok mógł zabijać… Ale L. poddał się i posłusznie, ponownie, zabrał ręce. To było przecież jednocześnie przyjemne i nie do zniesienia.
J. ponownie wzięła jego penisa w ręce. Delikatnie głaskała i lizała.
– Pozwól mi dojść, proszę. – błagał L.
– Bardzo byś chciał?
– Tak, moja Pani. Bardzo.
– Dobrze. Możesz dojść.
Zabawa trwała już trochę, a on był posłuszny. Zasłużył. Ale kończenie trwało zdecydowanie za długo i J. zmieniła zdanie. Odsunęła się i poczekała aż L. trochę ochłonie.
– Dlaczego to tak długo trwa? – zapytała.
– Robisz mi już tyle czasu, że teraz nie mogę skończyć.
– Postaraj się bardziej. Masz ostatnią szansę. Więcej nie pozwolę Ci dojść, więc się pospiesz.
– Dobrze, moja Pani.
Niewiele było mu potrzebne, żeby znowu być na skraju.
– Mogę skończyć, moja Pani?
– Tak, możesz. Ale się pospiesz.
– Dobrze, Pani.
Tym razem poszło szybciej. J. bardzo spodobało się patrzenie na wypływającą spermę. Nie przestawała dotykać, a L. jęczał i dyszał.
– Nie dotykaj mnie już. Moja Pani. Proszę.
– Nie podoba Ci się?
– To już za dużo. Proszę, przestań.
– Jeszcze chwilę.
L. wyglądał na bardzo zmęczonego, ale zadowolonego.
– Podobało Ci się?
– Tak, moja Pani.
– Dobrze, powtórzymy to jeszcze.
J.