Nie zacznę błagać
Szybko nauczyłeś się, jak mocno działają na mnie słowa. Kilka Twoich, nie zawsze subtelnych, opowieści i zalewa mnie powódź.
– Do piątku daleko. – powiedziałeś mi.
No szok. Jest poniedziałek. A Ty za swój najnowszy cel obrałeś sobie rozpalenie mnie do granic możliwości. Postanowiłam zrobić Tobie to samo. Ale… no jesteś w tym dużo lepszy, więc szybko się poddałam. Przypominałeś mi o sobie na każdym kroku. W domu i w pracy, a ja nie mogłam o Tobie zapomnieć. Szczególnie, że wszystko usilnie przypominało mi o tym, co robiliśmy przez ostatnie kilka dni.
Poniedziałek mijał, a Twoje ręce nie dotykały mojego ciała. Jedynie Twoje słowa wciąż szeptały mi do ucha. Wieczorem mocno przytuliłeś się do mnie, żebym cały czas czuła, co mnie omija. Bo Ty tak postanowiłeś.
We wtorek rano nie pozwoliłeś mi wstać z łóżka. Twoje usta znowu mówiły, a Twoje palce delikatnie muskały moje ciało.
– Do piątku daleko. – mówiłeś z triumfalnym uśmiechem.
Wtorek mijał jak poniedziałek. Mocno pilnowałeś, żeby mój nastrój nie ostygł. Ja postanowiłam nie ulegać Twoim słowom. Nie słuchać i nie patrzeć. Ale to jak walka z wiatrakami.
Środa rano – znowu Ty i Twoje opowieści.
Jakbyś mnie dotknął, co byś mi zrobił. Gdzie Twoje palce mogłyby się wślizgnąć. No nie można na to nie reagować. Jednak moja silna wola się nie poddaje. To kolejny dzień próby.
– Ciekawe czy wytrzymasz do piątku, czy wcześniej zaczniesz mnie błagać?
Teraz tym bardziej postanowiłam się opierać i nie reagować. Ale się nie da. Nie mogę nie słyszeć Twoich słów. Nie mogę nie czuć dłoni, które chciałyby mnie dotknąć, ale jednak tego nie robią.
Kolejny dzień, a we mnie narastała już irytacja i złość. Torturujesz mnie. Wiesz, że najgorszą karą jest brak Twojego dotyku. Tylko delikatne muskanie, po tym wszystkim, co robiłeś mi wcześniej było nie do zniesienia. Nie będę błagać – nie dam Ci tej satysfakcji. Ale złość kumuluje się intensywnie. Wiem, że to widzisz, a ja już wiem że jutro nie będę z Tobą rozmawiać. Chyba osiągnęłam granicę. Ale nie zacznę błagać.
I wtedy się zmieniasz. Chwytasz mnie mocno i całujesz z całej siły. Twoje dłonie dotykają mocno całego mojego ciała. Mocno, bo wiesz że tak lubię najbardziej. A potem ściągasz ze mnie ubranie i rzucasz na łóżko. Gdybyś zechciał mnie teraz zostawić chyba bym już naprawdę zaczęła błagać… Ale nie przestajesz mnie dotykać i całować. Wiesz, że jestem już tak mokra, że bardziej nie można. Wchodzisz we mnie z całej siły, mocno trzymasz i poruszasz się tak, że krzyczę. Przestałam już myśleć, czuję tylko Ciebie i wiem, że pragnęłam tego od bardzo dawna.
Chciałabym Ci nawet podziękować, ale nie dam Ci tej satysfakcji 😉
J.