Dominacja i uległość – jak to się zaczęło
Może być tak, że seks, który uprawiacie od kilku lat zaczął was nudzić. Albo tak, że jest bardzo satysfakcjonujący, ale chcecie spróbować czegoś nowego. Może od zawsze marzycie o nieco brutalniejszej akcji. A może zastanawiacie się jak to jest dostawać baty pejczem i błagać na kolanach o wszystko. A może podświadomie marzycie o dominacji i wydawaniu rozkazów? Tak czy siak zaczynacie właśnie myśleć o BDSM.
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jakoś specjalnie nad BDSM. Wiedziałam co to, ale nie interesowały mnie szczegóły. Nasz seks był zawsze bardzo udany i satysfakcjonujący, a my nie baliśmy się eksperymentować. Lubiliśmy przebieranki i zabawy, były elementy dominacji i uległości. W sumie nawet nie wiem jak do tego doszło, że poczuliśmy nieodpartą chęć na ostrzejsze zabawy.
Zaczęło się właściwie od tego, że L. wymyślił w prezencie urodzinowym zestaw kilku wibratorów. Byłam lekko zszokowana tym wyborem, ale próbowanie nowych rzeczy jest fajne, więc chętnie postanowiłam przyjąć prezent. Ale na stronie, na której chcieliśmy zrobić zakupy było też dużo innych zabawek, więc…
Przepadliśmy już podczas jej przeglądania. Ostatecznie w naszym domu wylądowało trochę nowych gadżetów i strojów. Wybraliśmy te bardzo eleganckie, czarne i bardzo podekscytowani zaczęliśmy wszystkie testować.
A było co testować. Kajdanki, sznury, knebel, pejcz itd. Na początku było to trochę przerażające (ale chyba tylko dla mnie 😉 ). Okazało się jednak, że cała zabawa może nieść całkiem sporo przyjemności. Dość perwersyjnej, ale ciekawej.
Na początku próbowaliśmy ostrożnie i delikatnie. Ciągle sprawdzając swoje reakcje. Dużo przy tym rozmawialiśmy ustalając czy to nadal jest ok. Najczęstszą odpowiedzią tej drugiej osoby było oczywiście: „jak mi się przestanie podobać, to powiem hasło”. Uznaliśmy więc, że póki hasło bezpieczeństwa nie wybrzmiało – nie ma o co pytać 😁 Więc, początkowo delikatne zabawy, zaczęły przeradzać się w coraz odważniejsze rzeczy. Baty zaczęły zostawiać coraz bardziej czerwone i bolesne ślady, a czerwone odciski dłoni były zauważalne na szyi. Postawiliśmy sobie pewne nieprzekraczalne granice (przynajmniej na teraz) i – za obopólną zgodą – sprawdzaliśmy wszystkie pozostałe.
Okazało się, że nasze pragnienia i potrzeby są bardzo zbliżone. Co nie było dla nas specjalnym szokiem, bo my w większości aspektów życia jesteśmy bardzo zgodni.
Ostatecznie, obydwoje przepadliśmy w tym bez reszty. To jak uzależnienie, od którego nie można się oderwać. Często wystarczą tylko słowa, żeby rozniecić ogień. Ta przyjemność jest jak nałóg, który nie pozwala o sobie zapomnieć i przejmuje większość myśli. Więc jeżeli chcecie spróbować, to dobrze to przemyście, bo może już nie być odwrotu. Bo nic już nie będzie takie samo. Wasze myśli będą błądzić i wszystko będzie przypominać tylko o jednym. A każdy, nawet najbardziej delikatny dotyk, będzie sprawiał, że chcecie więcej, mocniej, bardziej…
J.