On Your Knees. Now

Zwyczajna para z perwersyjnym sekretem

Ból, który sprawia przyjemność

Czy można czerpać satysfakcję z zadawania lub odczuwania bólu? Czy poniżanie partnera podczas seksu (lub przed) to jeszcze przyjemność czy już zdecydowana przesada? Jak daleko można się posunąć w uległości i dominacji?

Na pierwszy rzut oka ból to ból i on z definicji nie jest przyjemny. Większość osób nie chce odczuwać bólu. Robimy wiele, żeby go uniknąć. A jednak jest pewien rodzaj bólu, który połączony z zabawą erotyczną może dawać ogromną przyjemność. Nie każdemu. Nie każdy zdecyduje się na taki krok.

Czy jednak można wszystko rozpocząć w jedną noc (lub dzień)? No nie. To wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania (o przygotowaniu pisaliśmy tutaj). Ale potrzeba tu jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy. Zaufania.

Zaufanie to podstawa

W BDSM chodzi o czerpanie przyjemności z przekraczania swoich granic – fizycznych i psychicznych. Nie chodzi o wyrażenie swojej złości i przelanie negatywnych emocji na partnera. Nie chodzi też o wywołanie prawdziwego strachu i nieprzyjemnego bólu. Chodzi o zabawę i przyjemność. Ale tego nie da się osiągnąć bez pełnego zaufania do drugiej osoby. Bo to jest tak, że zawsze coś może pójść inaczej niż zaplanowaliście. A Wy musicie mieć pewność, że w każdej chwili można to przerwać. Bo może się okazać, że pejcz nie daje rozkosznego bólu, a zostawia bardzo mocno piekące pręgi. Może być też tak, że klękanie i całowanie po stopach jest jednak zbyt poniżające.

Może być tak, że klęczenie na kolanach będzie mocno niekomfortowe i bolesne, a on wtedy pomyśli o poduszce dla swojej niewolnicy. Albo tak, że ona szykując mu do ubrania jedynie smycz i knebel uszykuje też kocyk pod kolana, żeby mógł względnie wygodnie klęczeć. Wtedy kiedy będzie błagał, żeby ona wpuściła go za drzwi mieszkania. 

Czasami jest tak, że boisz się że przesadzisz. Że zadasz zbyt dużo bólu. Wtedy trochę się hamujesz. I nagle słyszysz: „Mocniej, jeszcze”. I to tak na Ciebie działa, że więcej zachęty nie potrzebujesz. Albo jest tak, że chcesz czegoś spróbować i masz trochę obaw czy on też będzie zadowolony. Pytasz i słyszysz: „Jesteś moją Panią, możesz zrobić mi wszystko”. A Ty – głupia – myślałaś, że dla niego to może być nieprzyjemne.

Później rozmawiacie i omawiacie różne nowości z minionych zabaw i wtedy okazuje, że to było dla niego bardzo podniecające. A Ty znowu myślałaś, że mogłaś mu zrobić krzywdę albo że dla niego to było już za dużo…

Zaufanie i poczucie pełnego bezpieczeństwa. Bez tego nie dałoby się osiągnąć takiej satysfakcji.

J.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń na górę